Udostępnij
Zając i jeż
Zając i jeż Märchen

Zając i jeż - Bajka o Bracia Grimm

Czas czytania: 8 min

Powiastka ta, wydać się może trochę nieprawdopodobną, a jednak jest prawdziwą, a mój dziadek, któremu ją zawdzięczam, zwykł był mawiać, jeżeli coś opowiadał z przejęciem:

— Prawdziwą musi być, mój drogi, bo inaczej nie mógłbym wam jej powtarzać.

A rzecz się miała tak:

W pewien świąteczny poranek jesienią stał jeż przed wrotami swojego domku, ręce założył jedną na drugiej, przyglądał się figlom porannego wiatru i pośpiewywał sobie piosenkę. Ale przyszło mu na myśl, że mógłby przejść się nieco po polu i przyjrzeć się zarazem, co też dzieje się z jego rzepą. I oto odwrócił się, drzwi domku zamknął i puścił się w drogę na pole.

Odszedł jeszcze niedaleko, gdy mu się trafia zając. Jeż powitał go przyjaźnie: „Dzień dobry“! Ale zając był bardzo dumnym panem, na pozdrowienie nie odpowiedział, lecz tylko poruszył nosem i zapytał:

— Cóżeś tak wcześnie wybrał się w pole?

— Idę na przechadzkę — odparł jeż; — Na przechadzkę? zaśmiał się drwiąco zając: — sądziłem, że mógłbyś swych krzywych nóg używać do czegoś lepszego.

Słowa te uraziły jeża niesłychanie, dlatego też odrzekł:

— Widocznie ci się zdaje, że swemi nogami więcej wykonać zdołasz niż ja swojemi?

— Bezwątpienia, — kpił zając.

— No to się spróbujmy, — jeż na to — założę się, że jeżeli pójdziemy na wyścigi, to ja cię wyprzedzę.

— Ty, swemi krzywemi łapami? rzekł zając: — ależ to można skonać ze śmiechu!

— Chcesz się założyć? — zawołał jeż!

— A o co? — spytał zając.

— O złotego luidora, — odparł jeż, wyciągając rękę do zająca.

— Zgadzam się! — rzekł zając, — i przybijam!

— Nie mam się co spieszyć, — zauważył jeż.

Ja bo dotąd jestem naczczo więc naprzód muszę pójść do domu i trochę przekąsić. Za pół godziny stanę na placu, a wtedy możemy zacząć.

Co rzekłszy, jeż odszedł, bo zając nic nie miał przeciwko temu.

W drodze myśli sobie jeż: zając liczy na swoje długie nogi, ale ja go wezmę. Uważa on się za bardzo dystyngowanego jegomościa, ale jest tylko głupim smarkaczem i musi zapłacić, choćby się niewiem, co stało.

Wróciwszy do domu, rzecze jeż do żony:

— Żono, ubieraj się prędko, musisz pójść ze mną na pole, założyłem się z zającem o złotego luidora, że mam nogi bardziej rącze niż on, więc musisz być przy tem.

— Ach, drogi mężu, — rzekła pani jeżowa: — czyś zmysły stracił? Jakże możesz zakładać się z zającem?

— Cicho babo! — rzekł na to jeż — To już moja rzecz! Dalej, ubieraj się i pójdź ze mną!

Po drodze mówił jeż do żony:

— Teraz uważaj! Tam, na wielkiem polu ma się rozegrać nasz wyścig. Zając będzie leciał jedną bruzdą, a ja drugą, a bieg rozpoczniemy z góry. Otóż ty nie masz nic innego do roboty, jak tylko siąść sobie w bruździe tu, na dole, a gdy zając przyleci z drugiej strony, zawołasz: „Ja już jestem!“

Ułożywszy się w ten sposób, doszli do pola.

Jeż wskazał żonie jej miejsce i skierował się w górę pola.

Dowlókłszy się na miejsce, zastał już zająca.

— Możemy zacząć? — zapytał.

— I owszem, — odparł zając.

Każdy stanęłstanął w swojej bruździe.

Zając zawołał:

— Raz, dwa, trzy! i pomknął, jak wicher w dół pola.

A jeż ledwie że dał trzy kroki naprzód, kucnął sobie wygodnie w bruździe i siedział z całym spokojem.

Gdy teraz zając w pełnym biegu dolatuje do mety, wita go pani jeżowa temi słowy:

— Ja tu już jestem!

Zając cofnął się niesłychanie zdziwiony. Nie przyszło mu nawet na myśl, ażeby to nie był ten sam jego mniemany konkurent bo, jak wiadomo, samica jeża zupełnie tak samo wygląda jak samiec.

Ale zając rzekł: to jakiś nieczysty interes, i dodał:

— Biegnijmy, ztąd do góry!

Co powiedziawszy, ruszył jak huragan w górę. Gdy się tam zjawił, woła doń jeż:

— Ja tu już jestem!

A zając rozpalony zawołał z pasją:

— Jeszcze raz — znów na dół!

— I owszem! — odparł jeż: — Możemy biegać, ile razy zechcesz.

W ten sposób zając przebiegł siedemdziesiąt trzy razy, a jeż ciągle mu dotrzymywał placu.

Za każdym razem, gdy dobiegł do mety, witał go głos jeża, albo jeżowej:

— Ja tu już jestem!

Ale za siedemdziesiątym czwartym razem, zając nie doprowadził biegu do końca. W połowie drogi padł na ziemię, krew trysnęła mu z szyi i dokonał życia na miejscu.

A jeż wygranego luidora, który leżał na kamieniu granicznym wziął, wywołał żonę z bruzdy i oboje z wielką radością udali się do domu, a jeżeli nie pozdychali, to żyją dotąd.

Od tego czasu zając nie da się wziąć na wyścigi z jeżem. A nauka z tej powiastki jest taka:

Nikt, choćby się miał za najbardziej doskonałego, nie powinien nigdy podrwiwać sobie z cudzych ułomności.

Skan zawiera grafikę nie w PD. Skan zawiera grafikę.

LanguagesUcz się języków. Dotknij dwukrotnie słowa.Ucz się języków w kontekście z Childstories.org i Deepl.com.

Informacje do analizy naukowej

Wskaźnik
Wartość
Indeks czytelności Björnssonaa33,8
Liczba znaków4.471
Liczba liter3.464
Liczba zdania65
Liczba słów744
Średnia ilość słów w jednym zdaniu11,45
Słowa z więcej niż 6 literami166
Procent długich słów22,3%
Współczynnik typ-token (TTR)0,542
Ruchoma średnia współczynnika typ-token (MATTR)0,877
Miara tekstowej różnorodności leksykalnej (MTLD)145,7
Hapax legomena294
Średnia długość słowa4,66
Mediana długości zdań9,0
90. percentyl długości zdań23,0
Udział mowy bezpośredniej0,6%
Złożoność zdań2,06
Spójniki33
Spójność referencyjna0,024
Kandydaci na postacie/nazwybrak
Sieć współwystępowania postacibrak
Kandydaci motywów/tagówBracia Grimm
Pytania, komentarze lub raporty z doświadczeń?

Najlepsze Bajki

Copyright © 2026 -   O nas | Ochrona danych|  Wszelkie prawa zastrzeżone Napędzany przez childstories.org

Keine Internetverbindung


Sie sind nicht mit dem Internet verbunden. Bitte überprüfen Sie Ihre Netzwerkverbindung.


Versuchen Sie Folgendes:


  • 1. Prüfen Sie Ihr Netzwerkkabel, ihren Router oder Ihr Smartphone

  • 2. Aktivieren Sie ihre Mobile Daten -oder WLAN-Verbindung erneut

  • 3. Prüfen Sie das Signal an Ihrem Standort

  • 4. Führen Sie eine Netzwerkdiagnose durch